00:34 15 Lip '10

"Na Pierwszy Ogień" cz. II: Kasabian

Poznaj z nami supporty U2! ^  ^  ^  ^

Czas na przedstawienie kolejnego zespołu, który będzie supportował U2 na europejskiej części trasy "U2 360°". Tym razem możecie przeczytać o Kasabian. Tekst przygotował Marcin Bubiński.

Kasabian.





Scena muzyczna Zjednoczonego Królestwa zawsze znajduje sobie muzyczny przyczółek, który usilnie hajpuje i eksploatuje. Proces ten trwa mniej więcej dekadę, po czym następuje wymiana pokoleniowa i gatunkowa.

Podobnie działo się na przełomie lat 90/00. Wówczas Brytyjczycy byli zmęczeni brit popem, mieli dosyć Suede, Blur a sam Radiohead obwieścił śmierć tego gatunku muzycznego. Niezbyt odnaleźli się także w muzyce elektronicznej, gdzieś pomiędzy Massive Attack a Prodigy, wybijającej się na pierwszy plan w drugiej połowie lat 90. Chciano powrotu chłopców z gitarami, ale w nieco innej, surowszej i uboższej formie. Na fali tego życzenia wypłynęli The Libertines, chyba najpopularniejsza kapela pierwszej fali nowej rockowej zajawki. Nastała moda na indie rock. Jednakże nie można tego do końca utożsamiać z indie z lat 80. której głównymi przedstawicielami byli The Smiths, prezentujący nieco inną wrażliwość w poruszanych kwestiach oraz przy komponowaniu muzyki niż kapela Doherty’ego i Barata. Nowy indie rock opierał się pokrótce na melodyjnych liniach basu, prostej grze perkusji oraz nieco przesterowanych choć wydających taneczne dźwięki gitarach, teksty były proste: o imprezach, dziewczynach i używkach. I jak to bywa, nastąpił wysyp podobnych kapel bardzo mocno promowanych przez brytyjskie pisma muzyczne i nieodżałowane BBC Radio 1. Trochę na potrzeby rynku, a może także przez nierzetelność dziennikarzy, do szufladki „indie rock” zaczęto wrzucać każdą nową kapelę, której członkowie byli ubrani w spodnie rurki, trampki i swetry w paski. Stało się to tak nagminne, iż właściwie dzisiaj nie do końca wiadomo, co też rozumie się pod pojęciem „indie” lub „alternative” (warto zaznaczyć, że nawet U2 jest tagowane jako „alternative rock”).

Ofiarą tego zjawiska padł niewątpliwie Kasabian – kapela założona w 1999 r. w Leicestershire. Zespół prezentuje nieco inne brzmienie niż stereotypowa kapela indie rockowa. Ich piosenki są bardziej transowe i psychodeliczne, aranżacje są bogatsze w różne elektroniczne dodatki i produkcja ich muzyki jest dobra (co nie jest normą w tzw. „indie”). Oczywiście jakieś wspólne mianowniki są, ze względu na ten sam okres w muzyce popularnej, ale ustawianie tego zespołu w jednym szeregu z The Libertines, Franz Ferdinand czy Kaiser Chiefs jest moim zdaniem błędem. Pierwszą płytę zatytułowaną po prostu „Kasabian” wydali w 2004  r. pod szyldem wytwórni Arista Records. Debiutancka płyta nie była przełomowa, ale wniosła trochę świeżości na brytyjskim rynku muzycznym i przyniosła kilka niezłych singli, z czego dwa z nich: „Club Foot” i „L.S.F.” można było usłyszeć w reklamach i grach komputerowych.

Prawdziwy przełom nastąpił dwa lata później wraz z wydaniem albumu „Empire” już pod opieką BMG/Columbia. Nikt nie spodziewał się, że ta płyta może dojść do pierwszego miejsca brytyjskich notowań, ponieważ nie było na niej nic wywrotowego. „Empire” to udana kontynuacja poprzedniczki, tylko miejscami panowie zdecydowali się zastąpić elektronikę surowymi gitarami w stylu The Who, czy Rolling Stones i słychać to w bardzo fajnych i energetycznych piosenkach otwierających ten album: tytułowe „Empire” i „Shoot The Runner”, ciekawe jest też „By My Side” przywodzące na myśl twórczość Fatboy Slim’a.

Po sukcesach komercyjnych i nazwijmy to umiarkowanych artystycznych, Kasabian zamilkł na trzy lata. Powoli zbliżał się poziom testu trzeciej płyty. W połowie 2008 roku, Tom Meighan – frontman zespołu ogłosił w jednym z wywiadów prasowych: „[…] Już prawie skończyliśmy,[…] mam nadzieję, że uda nam się to wydać przed końcem tego roku. […] Brzmienie porównałbym do Czarnoksiężnika z Krainy Oz,[…]płyta będzie bardziej psychodeliczna i taneczna[…]”. Jak wiadomo nie udało się tego wydać do końca roku 2008. Premiera „West Ryder Pauper Lunatic Asylum” odbyła się 5 czerwca 2009 r. Q i NME piały z zachwytu, a zespołowi udało się powtórzyć komercyjny sukces „Empire” i znów zawitali na pierwszym miejscu, wśród najlepiej sprzedających się artystów w UK. Niestety pomimo przychylnych recenzji (wiadomo Q i NME mają obowiązek podtrzymywania na barkach brytyjskiej muzyki, będącej w stagnacji), kapela osiągnęła poziom nie słuchalności i nudy. Tak to często bywa wśród nowych kapel, mających dzielić i rządzić w mainstream’owym rocku. Witalny debiut, niezła lub zakończona totalną klapą druga płyta(to zależy), a na trzeci longplay już mało kto czeka. To książkowy przykład, powielony przez Kasabian. Całkiem przyzwoity kawałek „Underdog” ginie w potoku nudy spod znaku „wanna be The Beatles” podrasowanego elektronicznym groove’em.

Czy dają radę na koncertach? Niewątpliwie tak, a to za sprawą dwóch dodatkowych muzyków, zabieranych w trasy koncertowe, co sprawia iż niektóre wersje utworów są mocniejsze, głośniejsze, niezłe w warunkach koncertowych. Warto? Trudno mi odpowiedzieć. Chcecie, czy nie i tak będziecie musieli ich wysłuchać czekając na U2. Zatem have a fun!

Kasabian przed U2 w Europie: Turyn (6.08), Frankfurt (10.08.), Hanower (12.08).

  • U2roopa (źródło: Marcin Bubiński)
  • Modyfikacja: 01:15 15 Lip '10

Dodaj komentarz Wymaga loginu/hasła u2forums.com. Nie masz konta? Zarejestruj się.

Komentarze (1) Strona 1/1

  • Avatar

    acr, 19:27 15 Lip '10

    Ja bym chętnie posłuchał, zwłaszcza że brak zgody co do jedynie 'przyzwoitości' Underdog, moim zdaniem zamocny kiler i żałuję strasznie absencji na ich tegorocznym występie na Oupim. Co do reszty - piona, bardzo ładnie napisane Panie Marcinie;)

Newsletter

Dodaj Usuń 

Artykuły

więcej

Najczęściej komentowane

To jest regularna bitwa.. Przyjechaliśmy tutaj waląc do drzwi z całych sił, a jeśli będziemy musieli przyjechać drugi, trzeci, czwarty i piąty raz, te stacje radiowe w końcu padną, bo gdy zobaczą przybyły na koncert tłum - a bilety wyprzedano - Bono