20:39 12 Lip '10

"Na Pierwszy Ogień" cz. I: Interpol

Poznaj z nami supporty U2! ^  ^  ^  ^

Rozpoczynamy cykl "Na Pierwszy Ogień", w którym Piotrek "Acr" Nurzyński przedstawi Wam supporty, które będą rozgrzewać publiczność przed występami U2 na europejskiej części trasy "U2 360°".

Interpol.
 




Cykliczność w muzyce popularnej jest faktem niepodważalnym, choć czasem trudnym do jednoznacznego uchwycenia i sklasyfikowania. Pewne rzeczy wracają, stąd zwłaszcza w ostatniej dekadzie trudno było konsumując media muzyczne nie trafiać co chwila na jakiś kolejny revival. Tak jak w dziesiątce z dwójką z przodu do czynienia mieliśmy z powszechną rehabilitacją lat 80ych ze wszystkim co w nich dobre i złe, tak pod koniec lat 90ych zaczęło dochodzić do głosu drugie pokolenie fanów zimnej, ale bardzo emocjonalnej, prostej ale ambitnie poszukującej fali która ukształtowała muzykę dwadzieścia lat wcześniej. Dwadzieścia lat wcześniej ukute zostały takie określenia jak cold wave, new wave, post punk, pomiędzy którymi poruszało się też we wczesnych latach działalności U2. Powstał też, razem z tysiącem innych, być może najważniejszy jeśli o wpływ na wyobraźnie następców chodzi, na pewno najlepiej pamiętany Joy Division.



Joy Division - zespół niesamowity z niesamowitym liderem. Parafrazując popularną ostatnio frazę - what has been heard, cannot be unheard. Tak było z głosem Iana Curtisa. Głosem otępiałym, narkotycznym, zimnym, pozornie obojętnym, ale przeszywającym duszę tysiącem szalonych, destruktywnych emocji zaplątanych w sobie nawzajem, zaplątanych w rzucających na nie nieznaczne ilości światła tekstach. Tak było też z ich muzyką, dookreślającą to wszystko prostymi, misternie utkanymi konstrukcjami kompozycji, brzmieniem, kolejnymi partiami instrumentalnymi - w tym motorycznym basem, głęboką acz zdehumanizowaną momentami perkusją etc. Jak wiemy, historia tego legendarnego zespołu skończyła się kiedy Ian Curtis nie wytrzymał presji ze zbyt wielu stron i po dwóch genialnych albumach i kilku mniejszych wydawnictwach postanowił popełnić samobójstwo.  

W roku 2002 koledzy Iana Curtisa powracają z kolejnym albumem swojego nowego projektu, New Order, zupełnie już innym, tymczasem mało znany nowojorski zespół po kilku latach prób i muzycznego kształtowania wydaje swój debiutancki album Turn On The Bright Lights i rozpoczyna go utworem Untitled 1.

Wiemy już o co chodzi? Być może są to zmyślone już później historie, acz wielu recenzentów wspominało, że złapało się za głowy z myślą, że kiedy Paul Banks powtarza w powyższym utworze "I will surprise you sometimes, I'll come around", czy to aby nie ON, bohater poprzednich akapitów nie wrócił i nie puszcza do nas oczka.

Oczywiście było to mocno przesadzone, acz to pierwsze wrażenie pozostało i wlecze się za zespołem po dziś dzień. Oczywiście nie bez przyczyny. Nadużyciem jest stwierdzenie, że Turn On The Bright Lights mogłoby być zaginionym albumem Joy Division wydanym 20 lat później (choć jest w tymże sporo prawdy), tak samo jak nadużyciem jest inne, z drugiej strony, że Interpol jedynie epigońsko powiela twórczość tamtej grupy (choć w tym też jest sporo). Wspomniane revivale mają do siebie to, że każdy kto je rozpoczyna, mimo oczywistych inspiracji stara się dorzucić coś od siebie. Interpol dorzucił od siebie bardzo dużo. Wszystko co napisane powyżej o Joy Division znajduje odbicie w twórczości tej młodej wtedy grupy, która zmieściła to pomiędzy sugestywnymi ścianami gitar - czasem tworzących niesamowitą przestrzeń w której wybrzmiewają mocarne bębny, dookreślające je linie basu czy tak bardzo kojarzący się z Curtisem wokal Banksa - gitar które potem tę przestrzeń potrafiły pociąć na kawałki i wrzucić nas w środek zgiełku ulicy, pośród nowojorskiego późnego wieczoru odgrywanego, katalizowanego przez zespół. Wieczór na którego tle kreślone są uczuciowe impresje i historie zwykłych zagubionych w nim ludzi, na przykład grany często na koncertach - this one is called Stella was a diver and she was always down...

Tak mniej więcej brzmi Turn On The Bright Lights, bezsprzecznie najlepszy album grupy, którym nie tyle wpisali się, co razem z innymi młodymi zespołami zapoczątkowali masowy powrót do konkretnych inspiracji, w końcu sami zaczęli inspirować zespoły takie jak Editors, White Lies, znane dziś z festiwali (wszystkie trzy wystąpiły m.in. na Heineken Open'er Festival w Gdyni, Interpol w roku 2008) czy zestawień nie tylko już alternatywnych list singli, albumów. Album ten, z zachwytem przyjęty przez krytykę, później też przez publiczność, utorował im i następnym w kolejce drogę do bardzo owocnej kariery i kolejnych, co raz większych komercyjnych sukcesów, co ukształtowało w sporej mierze obraz ostatniej muzycznej dekady. Sami Interpol wydali potem jeszcze dwie płyty, poszukujące nieco innych, świeższych inspiracji Antics i powracające, być może już na zasadzie autoinspiracji do debiutu Our Love To Admire.



Choć spora rzesza fanów którą zdobyli przez ostatnie lata nie zawsze się zgadza, poważna krytyka stoi murem za opinią, że kolejne pozycje nie trzymały wyśrubowanego poziomu genialnego debiutu. Przyznaje się jednak czasem, i ja to przyznaję, że jeśli chodzi o ten prosty, dosłowny post-punk-revival, to nadal Interpol niosą flagę przed pochodem całej reszty podobnych projektów który rozpoczęli i niosą ją z dumą do której nadal często zdarza im się mieć powody i zdarzać się zapewne będzie jeszcze nie raz, a czwarty album już w drodze (zapowiedziany na wrzesień 2010). Są bezsprzecznie jednym z ważniejszych zespołów ostatnich lat, ich debiutancka płyta jest jedną z tych, których nie może zabraknąć w poważnych podsumowaniach dekady, a ich koncerty (zazwyczaj zawierające sporo materiału z tegoż) jak wiadomo z wielu relacji, nadal są przeżyciem (nie bójmy się powiedzieć) poruszającym i zapewniającym długo niezapominalne muzyczne wrażenia. Jeśli będziecie mieli okazję zobaczyć ich w tym roku na żywo jako support przed U2 - szczerze Wam zazdroszczę, a jeśli nie wybraliście jeszcze na który koncert chcecie jechać i support może być argumentem - wybierzcie się za nimi, I say.

Interpol przed U2 w Europie: Paryż (18.09), Bruksela (22,23.09), San Sebastian (26.09), Sewilla (29.09), Coimbra (2, 3.10), Rzym (8.10).

  • U2roopa (źródło: Piotrek "Acr" Nurzyński)
  • Modyfikacja: 05:08 2 Sie '10

Dodaj komentarz Wymaga loginu/hasła u2forums.com. Nie masz konta? Zarejestruj się.

Komentarze (5) Strona 1/1

  • Avatar

    acr, 04:54 20 Sty '11

    aj, dopiero teraz skumałem. faktycznie w 2008 i to jest dawno poprawione. ale dzięks za czepialstwo, jak gdzieś coś kiedykolwiek napiszę i nie będę miał racji - proszę o poprawki:)

  • Avatar

    poplemon, 16:37 18 Lip '10

    na openerze to byli w 2008, razem z editors zresztą

  • Avatar

    ETiiiii, 11:10 13 Lip '10

    Ups, dubel niezamierzony ;)

  • Avatar

    ETiiiii, 11:08 13 Lip '10

    Ładnie.

  • Avatar

    ETiiiii, 11:08 13 Lip '10

    Ładnie.

Newsletter

Dodaj Usuń 

Artykuły

więcej

Najczęściej komentowane

W U2 wyjątkowa jest muzyka, nie muzycy. Muzyka, która jest na zmianę potężna i wzruszająca, współczesna, ponadczasowa, prowokująca do głębokich przemyśleń, od czasu do czasu absurdalna, a czasami zabawna - Bono