A Sort Of Homecoming, The Unforgettable Fire (Niezapomniany ogień)

Autor: brak

Już wiesz, ze czas odejść

Wyruszyć w drogę przez zamieć

Przez pola żałoby

Do odległego światła



Bardzo pragniesz czasu

Czasu by uzdrawaić, pożądać, czasu

A ziemia pod Twymi stopami porusza się

Pod pejzażem Twych własnych marzeń



Och, stąpamy po granicy

I wciąż biegniemy

Biegniemy nie oglądając się wstecz

Będę tam, będę tam

Dziś wieczór, na autostradzie wiodącej gdzieś stąd



Wszystkie mury miasta wokół nas runą

Kurz utworzy zasłonę dymną

Twarze poorane jak pola, które niegdyś

Nie stawiały oporu



Żyjemy przy drodze

Na zboczu wzgórza, gdy eksplodują doliny

Przemieszczona, zaduszona

Ziemia ma już siebie dość



(No chodź ruszaj w drogę

No chodź, mówię do Ciebie)



Och, stąpamy po granicy

I wciąż biegniemy

Biegniemy nie oglądając się wstecz

Dziś wieczór, dziś wieczór



(No chodź ruszaj w drogę

No chodź, mówię do Ciebie)



Wiatr uderzy zimą

Walcem błyskawic, jak wybuch bomby

I nie będzie żadnych słów, tylko krzyk…



Dziś w nocy przerzucimy most

Nad morzem i lądem

Popatrz na niebo i płonący deszcz

Ona umrze i ożyje znów

Dziś w nocy



Twe serce bije tak wolno

Wśród deszczu i śniegu

Przez pola żałoby

Do odległego światła



Och, nie martw się, nie płacz

Gdyż dziś wieczór, nareszcie

Wracam do domu

Wracam do domu

Dla mnie Jezus Chrystus nie jest związany z żadną religią. Dla mnie religia, to zasady wymyślone przez ludzi, które mają wypełnić opuszczone przez Boga miejsce - Bono