Exit, The Joshua Tree (Drzewo Jozuego)

Autor: brak

Wiesz, on znał lekarstwo…

Lecz potem zbłądził

Nie zasypiał, aby móc

Przepędzić swoje sny

Pragnął wierzyć

W dłonie miłości



Głowa ciążyła mu

Gdy przemierzał kraj

Pies zaczął skomleć

Jak człowiek o złamanym sercu

A wiatr wył, wiatr wył…



Poznał lepiej co czarne, a co białe

Widział świecące gwiazdy

Niczym gwoździe wbite w noc

Poczuł kojące działanie

Kojące działanie, kojące działanie

Dłoni miłości

Niczym gwiazd świecących z góry



Włożył ręce do kieszeni,

Jego place poczuły stal

Pistolet był ciężki

Czuł jak jego serce biło,

Biło, biło, biło

Biło…och kochanie…

Och kochanie…och kochanie

Och kochanie…och kochanie



Zrozumiał, że dłonie które budują

Mogą także burzyć…

Dłonie miłości

"Nie kierowaliśmy się wcale zasadą: "załóżmy zespół i nagrajmy parę dobrych numerów". Chodziło nam bardziej o przeżycie radości związanej z przebywaniem w zespole, którego czterech członków połączyła wspólna sprawa. - Adam