Ona przebudziła się
Tam gdzie leżała nieruchomo
Powiedziała, że musimy zdecydować się
Dokąd zmierzamy
Wsiąść do pociągu
Uciec z zacinającego deszczu
Może wybiec z ciemności nocy
Śpiewając „la la la tralala…”
Śpiewając „la la la tralala…”
Grzech jest słodki
Lecz smak w mych ustach gorzki
Widzę siedem wież
Lecz tylko jedno wyjście
Musisz płakać nie szlochając
I mówić nie poruszając ustami
Krzyczeć nie podnosząc głosu, dobrze wiesz
Łyknąłem truciznę z zatrutego strumyka
A potem odpłynąłem stąd
Śpiewając „la la la tralala…”
Śpiewając „la la la tralala…”
Ona biegnie ulicami
Z ogniem w oczach
Pod czarnym brzuchem deszczowej chmury
Przez otwarte drzwi podaje mi
Białe złoto i perły skradzione morzu
Jest ściekła, jest wściekła
I burza szaleje w jej oczach
Dozna bolesnego ukłucia chłodnej igły
I znów dobiegnie do martwego punktu
Możesz powiedzieć bardzo dużo o tym, co się dzieje na świecie pisząc o tym, jak dwoje ludzi bezustannie ze sobą walczy - Bono