U2

Larry Mulen

We wrześniu 1986 roku dzienniki "Daily Mirror", "Evening Herald" i "Irish Independent" pionformowały, że Larry Mullen doznał tajemniczej kontuzji lewej dłoni i, być może, nigdy już nie usiądzie przy perkusji.

"Jesteśmy przy tobie" - zwracał się do przebywającego podobno w szpitalu muzyka Marty Whelan, prezenter dublińskiej Radio 2. "I życzymy ci szybkiego powrotu do zdrowia..."
Wielbiciele U2 doznali szoku. Mullen jest, obok Bono, najbardziej lubianym członkiem zepołu. Zwłaszcza przez dziewczyny. I właśnie wtedy miał okazję się o tym przekonać. Otrzymał tysiące listów i kartek. Postanowił na nie odpowiedzieć, chociaż z początku chciał kłamliwe doniesienia prasy zignorować. Korzystając z gościnnych łamów pisma "Hot Press" zwrócił się do wszystkich, którzy do niego napisali. "Nie wierzcie bredniom publikowanym przez "Daily MIrror" " - mówił. I wyjaśnił, że rzeczywiście podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych skaleczył się w rękę, przyznał też, że z początku trochę się przeraził. Ale Alex Weinberg (z zespołu Bruce'a Springsteena), który miał wielokrotnie operowane obie dłonie, sprowadził go na ziemię słowami: "Stary, nie pozuj na męczennika!"


Wydarzenie bez znaczenia, a jednak wszyscy biografiowie U2 relacjonują je szczegółowo. Być może dlatego, że Mullen jest tym członkiem zepołu, który najrzadziej udziela wywiadów, który najmniej mówi o sobie, o którym - po prostu - najmniej wiadomo.


Przyszedł na świat 31 października 1961 roku w Dublinie. Muzykował od najmłodszych lat, jako chłopiec bębnił na przykład w amatorskiej grupie country - The Drifting Cowboys.
Można właściwie powiedzieć, że to on utworzył U2. On bowiem zorganizował jesienią 1976 roku spotkanie, które dało początek grupie. Nie wykorzystał tego jednak. Nie miał ambicji przywódczych. Neil McCormick, autor interesującego szkicu o pierwszych latach działalności U2, napisał nawet żartobliwie, że Mullen był w tym czasie jedynym muzykiem w składzie, który nie zabiegał o to, by zostać gitarzystą prowadzącym...


Mullen nie tylko nie udziela wywiadów, ale też niechętnie przyjmuje propozycje współpracy z innymi muzykami. Grał na płycie Robbiego Robertsona, ale pojawił się w studiu wraz z wszystkimi kolegami z U2. Jego nazwisko można też znależć na okładce albumu "Back To The Centre" Paula Brady'ego; przy jednym utworze - "Airwaves". Jest zapalonym kibicem piłkarskim i tylko dlatego zgodził się skomponować hymn dla reprezentacji Irlandii na mistrzostwa świata Italy 1990. Nie było to pewnie nic rewelacyjnego, skoro nigdy nie wydał utworu na płycie. Może zresztą Mullenowi nie zależało na szerszym spopularyzowaniu swojego dzieła? Nie wiemy, bo on sam milczy. Nie chce wypowiedzieć się na ten temat, nie chce mówić o wielu innych sprawach. A może jedynie nie lubi rozgłosu...

Nie wstępuje się do zespołu by zbawić świat, lecz by ocalić swój własny tyłek i nie pętać się po ulicach - Bono