U2

Adam Clayton

6 sierpnia 1989 roku detektyw Michael Moody zatrzymał przed pubem "Blue Light" w miejscowości Glencullen eleganckiego mężczyznę, który miał przy sobie około 19 gram zakazanego w Irlandii ziela konopi indyjskich.

u2 photos Kilka tygodni później młody człowiek stanął przed sądem rejonowym w pobliskim Dundrum. O zdarzeniu tym, w gruncie rzeczy błahym - nawet Desmond Windle, który rozpatrywał sprawę nie był przekonany, czy warto się nią zajmować - prasa poinformowała na pierwszych stronach. Mały budynek sądu oblegali w dniu procesu dziennikarze z różyn stron świata. Od rana czuwali przed nim młodzi łowcy autografów. Oskarżonym był bowiem Adam Clayton, basista U2. Gdyby został uznany winnym, przyszłość grupy stanęła by pod znakiem zapytania. Amerykanie, Australijczycy, Japończycy nie dają wiz osobą karanym. Kwartet stanął przed groźbą "uwięzienia" we własnym kraju, w Irlandii. Jednakże tylko menażer U2, Paul McGuinness, zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Sam Clayton pojawił się w sądzie w Dundrum pogodny i odprężony. Nie próbował uciec przed dziennikarzami, złożył kilka podpisów na kartkach i płytach, które podsumeęli mu nastoletni wielbiciele. Na pytania oskarżyciela odpowiadał spokojnym, rzeczowym tonem. Uwolniony od zarzutów (ale zobowiązany do wpłacenia dwudziestu pięciu tysięcy funtów na fundusz The Women's Aid Refugee Centre), opuścił budynek z wysoko uniesioną głową.


W jego zachowaniu tego dnia nie było pozy. Jest człowiekiem pogodnym, spokojnym, o stalowych nerwach. Dumnym, ale bez cienia pogardy dla innych. Smiałym, ale nie zuchwałym.
Urodził się 13 marca 1960 roku w Chinnor. Tak jak wszyscy członkowie U2 kształcił się w Mount Temple Comprehensive School w Dublinie. Debiutował w grupie Max Quad Band, z której wywodzi się też znany gitarzysta George Sweeney. W pierwszych miesiącach i latach działalności był w U2 tym, który godził kolegów, gdy dochodziło do sporów i konfliktów. Zdobył opinię największego pragmatyka z całej czwórki. Uważa się też, że jako jedyny zna się na interesach. Daltego do jego obowiązków należało w pierwszym okresie wspólnej działalności negocjowanie warunków finansowych z organizatorami koncertów oraz sprawdzanie wszystkich umów, zanim członkowie zespołu złożyli na nich swoje podpisy.


Mieszka samotnie w małej miejscowości Rathfarnham koło Dublina. Mówi, że czuje się bezpiecznie wśród ludzi, którzy go dobrze znają i których może uważać za swoich przyjaciół. Boi się obcych twarzy w wielkich miastach. Nie lubi kontaktów z ludzmi z branży rockowej. Mówi: Znają cię tylko ze zdjęć i z płyt, ale uważają, że wiedzą o tobie wszystko. Przychodzą z fałszywym obrazem twojej osoby i zachowaują się tak, jakby bali się, że coś go zmąci. O bliższym kontakcie nie może być właściwie mowy...


Jako jedyny z zespołu nie ma jeszcze potomków. W czasie ZooTV prasa brukowa trąbiła o jego związku z supermodelką Naomi Campbell. Byli nawet zaręczeni, ale związek ten szybko się rozpadł.


Ma wszakże wielu przyjaciół wśród muzyków. Pozostawał w bliskich kontaktach z członkami zespołu Hothouse Flowers. Kiedyś pojawiał się na scenie u boku Marii McKee, którą bardzo ceni. Z dumą podkreśla, że zdobył przed laty, gdy grupa U2 zabiegała dopiero o uznanie świata, przyjaźń Phila Lynnota. I ciągle nie może pogodzić się z jego śmiercią. Mówi: Słucham często albumu "Live And Dangerous". I gdy pomyślę, że człowieka, który stworzył tę żywą, porywającą muzykę, nie ma już wśród nas, poddaję się uczuciu żalu. I przerażenia Lynott mógł jeszcze tak wiele zdziałać... Chcę wierzyć, że ja mam jeszcze wiele do zrobienia...

Możesz powiedzieć bardzo dużo o tym, co się dzieje na świecie pisząc o tym, jak dwoje ludzi bezustannie ze sobą walczy - Bono